Rzucić palenie, picie, zacząć chodzić na siłownię, ożenić się - a może odwrotnie? Ile takich postanowień podejmujemy nie tylko przy okazji Nowego Roku. Zresztą czy z takimi sprawami warto czekać aż do tej daty, czy może wręcz przeciwnie lepiej iść własną drogą nie patrząc na królującą wokół modę? Bo przecież nie każde z naszych postanowień, ... nawet złożonych w dramatycznych okolicznościach wychodzi nam tak jak to sobie założyliśmy lub w blasku fleszy obwieściliśmy światu....
. wideoblog, Bernard Nowak
Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.
Teatr jednego aktora? Monodram? Jednoaktówka? Wejście w jakąś postać literacką? Nie wiem - zbyt niski poziom mojej wiedzy, z tego zakresu, nie pozwala mi na taką identyfikację. Ale gdybym miała formalne kompetencje w zakresie doboru aktorów do określonego przedsięwzięcia, zapewne znalazłby się Pan na tej liście. Ostatnio słyszałam o planach Teatru Starego, co rodzi nadzieję na rozwój i poszerzenie "obszaru kultury" w naszym mieście. Impresaryjny styl, planowanej strategii działalności, napawa nadzieją na pojawienie się ciekawych propozycji repertuarowych. Zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób wpłynie to na funkcjonowanie innych teatrów w naszym regionie - wszak przewidywana rywalizacja o widza, może przynieść jedynie same korzyści. Panie Bernardzie, wszedł Pan w ten "nowy-stary rok" z miksem emocji, które zupełnie nie świadczą o redukcji tego dysonansu poznawczego, choć sfera polityki została zastąpiona sferą, której nie chcę, ze zrozumiałych względów, definiować. Sądzę, że jest już Pan skazany na długotrwały stan ciągłego poszukiwania, i nie jest ważne w ramach jakiej dziedziny funkcjonowania, ponieważ obszary się zmieniają, a Pan.....? Czy ciągle ten sam.....? Ale to pytanie z kręgu tych retorycznych i mam nadzieję, że nie należy do obraźliwych, przynajmniej nie było to moim zamiarem. Przesyłam pozdrowienia.
Postanowienia noworoczne, to jak gra w lotto, nie mają szans ci, którzy nie grają, a z tej drugiej grupy przeważnie ktoś wygrywa. Jeżeli nawet uda się zrealizować kilka procent z tych naszych założeń, to warto było przedsięwziąć te kroki, którym początek daje określona myśl. Jeżeli nawet uczynimy przyrzeczenie, o którym będzie wiedzieć jeszcze ktoś inny, to tym lepiej, ponieważ będziemy bardziej wytrwali w tym naszym postanowieniu - nikt tak łatwo nie chce ukazać się otoczeniu jako ten "słabeusz". Takie dodatkowe wzmocnienie jest potrzebne nie jednemu "odważnemu". Zwraca Pan uwagę na odniesienie do palenia, picia napojów alkoholowych z jednoczesnym demonstrowaniem zachowań ryzykownych. Nie podzielam tego, chociażby ze względu na młode pokolenie - dla części której może być Pan osobą znaczącą, z jakiegoś punktu widzenia. Ale nie jest w tym Pan konsekwentny, ponieważ ćwiczeń rozciągających, o których była mowa nie wprowadził Pan w celu ilustracji swoich zachowań zdrowotnych. Mówi Pan o stanie swojego szczęśliwego zakochania i dobrze, że tego Pan doświadcza - nie jeden Pana kolega wpadł zapewne w stan frustracji. Ale czy taki stan chwilowej szczęśliwości nie warto zamienić na coś bardziej trwałego i wartościowego w odniesieniu do wymienionego, a mianowicie w miłość jako postawę??? W tym obszarze spraw, i przy tego typu emocjach, nie warto słuchać "podszeptów", ale kierować się sercem - bo Pan wskazywał na to we wcześniejszym swoim felietonie, albo tak, jak inni uważają, rozumem - takie połączenia serca z rozumem mogłoby być chyba najlepszym doradcą w połączeniu jeszcze z osobistym doświadczeniem i analizą cudzych błędów. Nie będę odnosić się do "ożenku", ponieważ zupełnie nie mam orientacji co do Pana sytuacji osobistej, ale w pewnych momentach trudniej mają single, a z tej perspektywy może rzeczywiście warto to zrobić? Być może kilka osób poczułoby się zawiedzionych w swoich nadziejach, ale przecież nie o nich tu i teraz chodzi, tylko o Pana ciekawość poznawczą, skoro do tego rodzaju podpowiedzi zachęcał Pan swoich kibiców. I jeszcze jedno - ma Pan rację, powołując się na innych, nie ma recepty na długowieczność, ale możemy uspokajać swoje sumienie i mieć nadzieję na dłuższe życie wtedy, kiedy unikamy zachowań ryzykownych, eliminując z życia czynniki "bionegatywne" na rzecz "biopozytywnych". Takich umiejętności życzę i sobie i Panu, jak również wszystkim Telewidzom. Na koniec - proszę zważać na tę atrapę ......
Rzucić palenie, picie, zacząć chodzić na siłownię, ożenić się - a może odwrotnie? Ile takich postanowień podejmujemy nie tylko przy okazji Nowego Roku. Zresztą czy z takimi sprawami warto czekać aż do tej daty, czy może wręcz przeciwnie lepiej iść własną drogą nie patrząc na królującą wokół modę? Bo przecież nie każde z naszych postanowień, ... nawet złożonych w dramatycznych okolicznościach wychodzi nam tak jak to sobie założyliśmy lub w blasku fleszy obwieściliśmy światu....
. wideoblog, Bernard Nowak
Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.
Teatr jednego aktora? Monodram? Jednoaktówka? Wejście w jakąś postać literacką? Nie wiem - zbyt niski poziom mojej wiedzy, z tego zakresu, nie pozwala mi na taką identyfikację. Ale gdybym miała formalne kompetencje w zakresie doboru aktorów do określonego przedsięwzięcia, zapewne znalazłby się Pan na tej liście. Ostatnio słyszałam o planach Teatru Starego, co rodzi nadzieję na rozwój i poszerzenie "obszaru kultury" w naszym mieście. Impresaryjny styl, planowanej strategii działalności, napawa nadzieją na pojawienie się ciekawych propozycji repertuarowych. Zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób wpłynie to na funkcjonowanie innych teatrów w naszym regionie - wszak przewidywana rywalizacja o widza, może przynieść jedynie same korzyści. Panie Bernardzie, wszedł Pan w ten "nowy-stary rok" z miksem emocji, które zupełnie nie świadczą o redukcji tego dysonansu poznawczego, choć sfera polityki została zastąpiona sferą, której nie chcę, ze zrozumiałych względów, definiować. Sądzę, że jest już Pan skazany na długotrwały stan ciągłego poszukiwania, i nie jest ważne w ramach jakiej dziedziny funkcjonowania, ponieważ obszary się zmieniają, a Pan.....? Czy ciągle ten sam.....? Ale to pytanie z kręgu tych retorycznych i mam nadzieję, że nie należy do obraźliwych, przynajmniej nie było to moim zamiarem. Przesyłam pozdrowienia.
Postanowienia noworoczne, to jak gra w lotto, nie mają szans ci, którzy nie grają, a z tej drugiej grupy przeważnie ktoś wygrywa. Jeżeli nawet uda się zrealizować kilka procent z tych naszych założeń, to warto było przedsięwziąć te kroki, którym początek daje określona myśl. Jeżeli nawet uczynimy przyrzeczenie, o którym będzie wiedzieć jeszcze ktoś inny, to tym lepiej, ponieważ będziemy bardziej wytrwali w tym naszym postanowieniu - nikt tak łatwo nie chce ukazać się otoczeniu jako ten "słabeusz". Takie dodatkowe wzmocnienie jest potrzebne nie jednemu "odważnemu". Zwraca Pan uwagę na odniesienie do palenia, picia napojów alkoholowych z jednoczesnym demonstrowaniem zachowań ryzykownych. Nie podzielam tego, chociażby ze względu na młode pokolenie - dla części której może być Pan osobą znaczącą, z jakiegoś punktu widzenia. Ale nie jest w tym Pan konsekwentny, ponieważ ćwiczeń rozciągających, o których była mowa nie wprowadził Pan w celu ilustracji swoich zachowań zdrowotnych. Mówi Pan o stanie swojego szczęśliwego zakochania i dobrze, że tego Pan doświadcza - nie jeden Pana kolega wpadł zapewne w stan frustracji. Ale czy taki stan chwilowej szczęśliwości nie warto zamienić na coś bardziej trwałego i wartościowego w odniesieniu do wymienionego, a mianowicie w miłość jako postawę??? W tym obszarze spraw, i przy tego typu emocjach, nie warto słuchać "podszeptów", ale kierować się sercem - bo Pan wskazywał na to we wcześniejszym swoim felietonie, albo tak, jak inni uważają, rozumem - takie połączenia serca z rozumem mogłoby być chyba najlepszym doradcą w połączeniu jeszcze z osobistym doświadczeniem i analizą cudzych błędów. Nie będę odnosić się do "ożenku", ponieważ zupełnie nie mam orientacji co do Pana sytuacji osobistej, ale w pewnych momentach trudniej mają single, a z tej perspektywy może rzeczywiście warto to zrobić? Być może kilka osób poczułoby się zawiedzionych w swoich nadziejach, ale przecież nie o nich tu i teraz chodzi, tylko o Pana ciekawość poznawczą, skoro do tego rodzaju podpowiedzi zachęcał Pan swoich kibiców. I jeszcze jedno - ma Pan rację, powołując się na innych, nie ma recepty na długowieczność, ale możemy uspokajać swoje sumienie i mieć nadzieję na dłuższe życie wtedy, kiedy unikamy zachowań ryzykownych, eliminując z życia czynniki "bionegatywne" na rzecz "biopozytywnych". Takich umiejętności życzę i sobie i Panu, jak również wszystkim Telewidzom. Na koniec - proszę zważać na tę atrapę ......
Rzucić palenie, picie, zacząć chodzić na siłownię, ożenić się - a może odwrotnie? Ile takich postanowień podejmujemy nie tylko przy okazji Nowego Roku. Zresztą czy z takimi sprawami warto czekać aż do tej daty, czy może wręcz przeciwnie lepiej iść własną drogą nie patrząc na królującą wokół modę? Bo przecież nie każde z naszych postanowień, ... nawet złożonych w dramatycznych okolicznościach wychodzi nam tak jak to sobie założyliśmy lub w blasku fleszy obwieściliśmy światu....
. wideoblog, Bernard Nowak
Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.
Teatr jednego aktora? Monodram? Jednoaktówka? Wejście w jakąś postać literacką? Nie wiem - zbyt niski poziom mojej wiedzy, z tego zakresu, nie pozwala mi na taką identyfikację. Ale gdybym miała formalne kompetencje w zakresie doboru aktorów do określonego przedsięwzięcia, zapewne znalazłby się Pan na tej liście. Ostatnio słyszałam o planach Teatru Starego, co rodzi nadzieję na rozwój i poszerzenie "obszaru kultury" w naszym mieście. Impresaryjny styl, planowanej strategii działalności, napawa nadzieją na pojawienie się ciekawych propozycji repertuarowych. Zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób wpłynie to na funkcjonowanie innych teatrów w naszym regionie - wszak przewidywana rywalizacja o widza, może przynieść jedynie same korzyści. Panie Bernardzie, wszedł Pan w ten "nowy-stary rok" z miksem emocji, które zupełnie nie świadczą o redukcji tego dysonansu poznawczego, choć sfera polityki została zastąpiona sferą, której nie chcę, ze zrozumiałych względów, definiować. Sądzę, że jest już Pan skazany na długotrwały stan ciągłego poszukiwania, i nie jest ważne w ramach jakiej dziedziny funkcjonowania, ponieważ obszary się zmieniają, a Pan.....? Czy ciągle ten sam.....? Ale to pytanie z kręgu tych retorycznych i mam nadzieję, że nie należy do obraźliwych, przynajmniej nie było to moim zamiarem. Przesyłam pozdrowienia.
Postanowienia noworoczne, to jak gra w lotto, nie mają szans ci, którzy nie grają, a z tej drugiej grupy przeważnie ktoś wygrywa. Jeżeli nawet uda się zrealizować kilka procent z tych naszych założeń, to warto było przedsięwziąć te kroki, którym początek daje określona myśl. Jeżeli nawet uczynimy przyrzeczenie, o którym będzie wiedzieć jeszcze ktoś inny, to tym lepiej, ponieważ będziemy bardziej wytrwali w tym naszym postanowieniu - nikt tak łatwo nie chce ukazać się otoczeniu jako ten "słabeusz". Takie dodatkowe wzmocnienie jest potrzebne nie jednemu "odważnemu". Zwraca Pan uwagę na odniesienie do palenia, picia napojów alkoholowych z jednoczesnym demonstrowaniem zachowań ryzykownych. Nie podzielam tego, chociażby ze względu na młode pokolenie - dla części której może być Pan osobą znaczącą, z jakiegoś punktu widzenia. Ale nie jest w tym Pan konsekwentny, ponieważ ćwiczeń rozciągających, o których była mowa nie wprowadził Pan w celu ilustracji swoich zachowań zdrowotnych. Mówi Pan o stanie swojego szczęśliwego zakochania i dobrze, że tego Pan doświadcza - nie jeden Pana kolega wpadł zapewne w stan frustracji. Ale czy taki stan chwilowej szczęśliwości nie warto zamienić na coś bardziej trwałego i wartościowego w odniesieniu do wymienionego, a mianowicie w miłość jako postawę??? W tym obszarze spraw, i przy tego typu emocjach, nie warto słuchać "podszeptów", ale kierować się sercem - bo Pan wskazywał na to we wcześniejszym swoim felietonie, albo tak, jak inni uważają, rozumem - takie połączenia serca z rozumem mogłoby być chyba najlepszym doradcą w połączeniu jeszcze z osobistym doświadczeniem i analizą cudzych błędów. Nie będę odnosić się do "ożenku", ponieważ zupełnie nie mam orientacji co do Pana sytuacji osobistej, ale w pewnych momentach trudniej mają single, a z tej perspektywy może rzeczywiście warto to zrobić? Być może kilka osób poczułoby się zawiedzionych w swoich nadziejach, ale przecież nie o nich tu i teraz chodzi, tylko o Pana ciekawość poznawczą, skoro do tego rodzaju podpowiedzi zachęcał Pan swoich kibiców. I jeszcze jedno - ma Pan rację, powołując się na innych, nie ma recepty na długowieczność, ale możemy uspokajać swoje sumienie i mieć nadzieję na dłuższe życie wtedy, kiedy unikamy zachowań ryzykownych, eliminując z życia czynniki "bionegatywne" na rzecz "biopozytywnych". Takich umiejętności życzę i sobie i Panu, jak również wszystkim Telewidzom. Na koniec - proszę zważać na tę atrapę ......
Rzucić palenie, picie, zacząć chodzić na siłownię, ożenić się - a może odwrotnie? Ile takich postanowień podejmujemy nie tylko przy okazji Nowego Roku. Zresztą czy z takimi sprawami warto czekać aż do tej daty, czy może wręcz przeciwnie lepiej iść własną drogą nie patrząc na królującą wokół modę? Bo przecież nie każde z naszych postanowień, ... nawet złożonych w dramatycznych okolicznościach wychodzi nam tak jak to sobie założyliśmy lub w blasku fleszy obwieściliśmy światu....
. wideoblog, Bernard Nowak
Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.
Teatr jednego aktora? Monodram? Jednoaktówka? Wejście w jakąś postać literacką? Nie wiem - zbyt niski poziom mojej wiedzy, z tego zakresu, nie pozwala mi na taką identyfikację. Ale gdybym miała formalne kompetencje w zakresie doboru aktorów do określonego przedsięwzięcia, zapewne znalazłby się Pan na tej liście. Ostatnio słyszałam o planach Teatru Starego, co rodzi nadzieję na rozwój i poszerzenie "obszaru kultury" w naszym mieście. Impresaryjny styl, planowanej strategii działalności, napawa nadzieją na pojawienie się ciekawych propozycji repertuarowych. Zastanawiałam się nad tym, w jaki sposób wpłynie to na funkcjonowanie innych teatrów w naszym regionie - wszak przewidywana rywalizacja o widza, może przynieść jedynie same korzyści. Panie Bernardzie, wszedł Pan w ten "nowy-stary rok" z miksem emocji, które zupełnie nie świadczą o redukcji tego dysonansu poznawczego, choć sfera polityki została zastąpiona sferą, której nie chcę, ze zrozumiałych względów, definiować. Sądzę, że jest już Pan skazany na długotrwały stan ciągłego poszukiwania, i nie jest ważne w ramach jakiej dziedziny funkcjonowania, ponieważ obszary się zmieniają, a Pan.....? Czy ciągle ten sam.....? Ale to pytanie z kręgu tych retorycznych i mam nadzieję, że nie należy do obraźliwych, przynajmniej nie było to moim zamiarem. Przesyłam pozdrowienia.
Postanowienia noworoczne, to jak gra w lotto, nie mają szans ci, którzy nie grają, a z tej drugiej grupy przeważnie ktoś wygrywa. Jeżeli nawet uda się zrealizować kilka procent z tych naszych założeń, to warto było przedsięwziąć te kroki, którym początek daje określona myśl. Jeżeli nawet uczynimy przyrzeczenie, o którym będzie wiedzieć jeszcze ktoś inny, to tym lepiej, ponieważ będziemy bardziej wytrwali w tym naszym postanowieniu - nikt tak łatwo nie chce ukazać się otoczeniu jako ten "słabeusz". Takie dodatkowe wzmocnienie jest potrzebne nie jednemu "odważnemu". Zwraca Pan uwagę na odniesienie do palenia, picia napojów alkoholowych z jednoczesnym demonstrowaniem zachowań ryzykownych. Nie podzielam tego, chociażby ze względu na młode pokolenie - dla części której może być Pan osobą znaczącą, z jakiegoś punktu widzenia. Ale nie jest w tym Pan konsekwentny, ponieważ ćwiczeń rozciągających, o których była mowa nie wprowadził Pan w celu ilustracji swoich zachowań zdrowotnych. Mówi Pan o stanie swojego szczęśliwego zakochania i dobrze, że tego Pan doświadcza - nie jeden Pana kolega wpadł zapewne w stan frustracji. Ale czy taki stan chwilowej szczęśliwości nie warto zamienić na coś bardziej trwałego i wartościowego w odniesieniu do wymienionego, a mianowicie w miłość jako postawę??? W tym obszarze spraw, i przy tego typu emocjach, nie warto słuchać "podszeptów", ale kierować się sercem - bo Pan wskazywał na to we wcześniejszym swoim felietonie, albo tak, jak inni uważają, rozumem - takie połączenia serca z rozumem mogłoby być chyba najlepszym doradcą w połączeniu jeszcze z osobistym doświadczeniem i analizą cudzych błędów. Nie będę odnosić się do "ożenku", ponieważ zupełnie nie mam orientacji co do Pana sytuacji osobistej, ale w pewnych momentach trudniej mają single, a z tej perspektywy może rzeczywiście warto to zrobić? Być może kilka osób poczułoby się zawiedzionych w swoich nadziejach, ale przecież nie o nich tu i teraz chodzi, tylko o Pana ciekawość poznawczą, skoro do tego rodzaju podpowiedzi zachęcał Pan swoich kibiców. I jeszcze jedno - ma Pan rację, powołując się na innych, nie ma recepty na długowieczność, ale możemy uspokajać swoje sumienie i mieć nadzieję na dłuższe życie wtedy, kiedy unikamy zachowań ryzykownych, eliminując z życia czynniki "bionegatywne" na rzecz "biopozytywnych". Takich umiejętności życzę i sobie i Panu, jak również wszystkim Telewidzom. Na koniec - proszę zważać na tę atrapę ......
Komentarze (2)