Szukaj
WYDAWCA   502 280 212
DZIAŁ SPORTOWY   661 079 022
ostatnia aktualizacja: 09:06:17 23-02-2012

Twórczość nie może istnieć bez cierpienia?

Stereotyp, a może jednak prawda. - Dobitnie świadczy o tym choćby literatura rosyjska - mówi w swoim wideoblogu Bernard Nowak.

- Aleksander Sołżenicyn, Warłam Szałamow, Izaak Babel, Michaił Bułhakow, Andriej Płatonov czy Fiodor Dostojewski - wszystkich łączy jedno, bez cierpienia, które musieli znosić ich twórczość byłaby pewnie inna. Podobnie jak historia naszego rodaka Cypriana Kamila Norwida - dodaje Nowak. 

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (2)

Gloria
2012-02-23 11:01:56
Cierpienie jako wewnętrzna pobudka do tworzenia - nie jest to, jak sądzę, podejście jednoznaczne. Można bowiem rozpatrywać to w perspektywie "tu i teraz", na poziomie synchronizacji czasowej tworzenia i odczuwania cierpienia jako swoistej emocji, ale również i w innym ujęciu. Czym innym jednak jest korzystanie z cierpienia jako indywidualnego zasobu, który warunkuje nasze dalsze życie - determinuje je bądź w sensie pozytywnych konsekwencji lub oddziałuje jako nieodłączny czynnik, wprowadzający do życia ciągłą dezintegrację. We wspomnianej książce - Tamara Pietkiewicz bazuje na tym cierpieniu, jest ono "siłą napędową" do retrospektywnej eksploracji osobistych doświadczeń z okresu stalinowskiego reżimu. W trakcie czytania "Życie, jak bucik bez pary", miałam nieodparte wrażenie , że pierwszoplanowe tu są psychologiczne mechanizmy funkcjonowania ludzi w sytuacjach ekstremalnych, niż to, co stanowiło podłoże przewlekłego stresu dla kilku pokoleń. Wraz z upływem czasu, jesteśmy zdolni do odtwarzania zdarzeń tych, którym towarzyszyły najsilniejsze emocje, ale nie zawsze już do oddania szerszego tła, które również ma ogromne znaczenie, lub dokonujemy wyboru świadomie w przeświadczeniu, że pewne rzeczy należą do powszechnie wiadomych/znanych. Autobiografie, nawet te nieco fabularyzowane, mają to do siebie, że pozbawione są tego, co autorzy skrzętnie skrywają przed światem - czyli swoich słabości, zachowań wstydliwych, itp. Osobiście wolę mieć poczucie, że twórca sytuuje siebie zewnętrznie i przygląda się temu, co opisuje "cudzymi oczami". Wtedy i ta kobieta, która w podejściu subiektywnym, jawi się jako piękna i nieskazitelnie czysta, będzie skażona "statystyczną normalnością". Pozdrawiam.
ninel-ninel
2012-02-22 22:51:51
Jedną z prawd dotychczas głoszonych przez Pana, było powiedzenie, że "nie ma twórczości bez samotności". Teraz włączona została teza o tym, że im twórca bardziej cierpi "na duszy", tym bardziej jest zdolny do dzieł na najwyższym poziomie. Coś z tego rzeczywiście daje się zaobserwować, kiedy poddamy analizie twórczość znaczących osób, według wyodrębnionych okresów w ich życiu. Ale nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, co byłoby po stronie ich osiągnięć, gdyby tego cierpienia nie doświadczali. Być może, że jeszcze mogliby się wznieść powyżej tej jakości. Zachęca Pan nas do tego, żeby nie oszczędzać twórców, "sypać sól na ich rany", a przez to będą bardziej produktywni. Skoro tak, to może rzeczywiście, "co nas nie zabije, to nas wzmocni" - jak to teraz coraz częściej słyszymy? Wobec tego, proszę przygotować się na to również i w przyszłych komentarzach. Zawsze może być ktoś, komu ta prośba przypadnie do gustu i rozpocznie to swoje eksperymentowanie. Na wszelki wypadek proponuję zakup "pancerza ochronnego".
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ostatnia aktualizacja: 09:06:17 23-02-2012

Twórczość nie może istnieć bez cierpienia?

Stereotyp, a może jednak prawda. - Dobitnie świadczy o tym choćby literatura rosyjska - mówi w swoim wideoblogu Bernard Nowak.

- Aleksander Sołżenicyn, Warłam Szałamow, Izaak Babel, Michaił Bułhakow, Andriej Płatonov czy Fiodor Dostojewski - wszystkich łączy jedno, bez cierpienia, które musieli znosić ich twórczość byłaby pewnie inna. Podobnie jak historia naszego rodaka Cypriana Kamila Norwida - dodaje Nowak. 

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (2)

Gloria
2012-02-23 11:01:56
Cierpienie jako wewnętrzna pobudka do tworzenia - nie jest to, jak sądzę, podejście jednoznaczne. Można bowiem rozpatrywać to w perspektywie "tu i teraz", na poziomie synchronizacji czasowej tworzenia i odczuwania cierpienia jako swoistej emocji, ale również i w innym ujęciu. Czym innym jednak jest korzystanie z cierpienia jako indywidualnego zasobu, który warunkuje nasze dalsze życie - determinuje je bądź w sensie pozytywnych konsekwencji lub oddziałuje jako nieodłączny czynnik, wprowadzający do życia ciągłą dezintegrację. We wspomnianej książce - Tamara Pietkiewicz bazuje na tym cierpieniu, jest ono "siłą napędową" do retrospektywnej eksploracji osobistych doświadczeń z okresu stalinowskiego reżimu. W trakcie czytania "Życie, jak bucik bez pary", miałam nieodparte wrażenie , że pierwszoplanowe tu są psychologiczne mechanizmy funkcjonowania ludzi w sytuacjach ekstremalnych, niż to, co stanowiło podłoże przewlekłego stresu dla kilku pokoleń. Wraz z upływem czasu, jesteśmy zdolni do odtwarzania zdarzeń tych, którym towarzyszyły najsilniejsze emocje, ale nie zawsze już do oddania szerszego tła, które również ma ogromne znaczenie, lub dokonujemy wyboru świadomie w przeświadczeniu, że pewne rzeczy należą do powszechnie wiadomych/znanych. Autobiografie, nawet te nieco fabularyzowane, mają to do siebie, że pozbawione są tego, co autorzy skrzętnie skrywają przed światem - czyli swoich słabości, zachowań wstydliwych, itp. Osobiście wolę mieć poczucie, że twórca sytuuje siebie zewnętrznie i przygląda się temu, co opisuje "cudzymi oczami". Wtedy i ta kobieta, która w podejściu subiektywnym, jawi się jako piękna i nieskazitelnie czysta, będzie skażona "statystyczną normalnością". Pozdrawiam.
ninel-ninel
2012-02-22 22:51:51
Jedną z prawd dotychczas głoszonych przez Pana, było powiedzenie, że "nie ma twórczości bez samotności". Teraz włączona została teza o tym, że im twórca bardziej cierpi "na duszy", tym bardziej jest zdolny do dzieł na najwyższym poziomie. Coś z tego rzeczywiście daje się zaobserwować, kiedy poddamy analizie twórczość znaczących osób, według wyodrębnionych okresów w ich życiu. Ale nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, co byłoby po stronie ich osiągnięć, gdyby tego cierpienia nie doświadczali. Być może, że jeszcze mogliby się wznieść powyżej tej jakości. Zachęca Pan nas do tego, żeby nie oszczędzać twórców, "sypać sól na ich rany", a przez to będą bardziej produktywni. Skoro tak, to może rzeczywiście, "co nas nie zabije, to nas wzmocni" - jak to teraz coraz częściej słyszymy? Wobec tego, proszę przygotować się na to również i w przyszłych komentarzach. Zawsze może być ktoś, komu ta prośba przypadnie do gustu i rozpocznie to swoje eksperymentowanie. Na wszelki wypadek proponuję zakup "pancerza ochronnego".
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ostatnia aktualizacja: 09:06:17 23-02-2012

Twórczość nie może istnieć bez cierpienia?

Stereotyp, a może jednak prawda. - Dobitnie świadczy o tym choćby literatura rosyjska - mówi w swoim wideoblogu Bernard Nowak.

- Aleksander Sołżenicyn, Warłam Szałamow, Izaak Babel, Michaił Bułhakow, Andriej Płatonov czy Fiodor Dostojewski - wszystkich łączy jedno, bez cierpienia, które musieli znosić ich twórczość byłaby pewnie inna. Podobnie jak historia naszego rodaka Cypriana Kamila Norwida - dodaje Nowak. 

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (2)

Gloria
2012-02-23 11:01:56
Cierpienie jako wewnętrzna pobudka do tworzenia - nie jest to, jak sądzę, podejście jednoznaczne. Można bowiem rozpatrywać to w perspektywie "tu i teraz", na poziomie synchronizacji czasowej tworzenia i odczuwania cierpienia jako swoistej emocji, ale również i w innym ujęciu. Czym innym jednak jest korzystanie z cierpienia jako indywidualnego zasobu, który warunkuje nasze dalsze życie - determinuje je bądź w sensie pozytywnych konsekwencji lub oddziałuje jako nieodłączny czynnik, wprowadzający do życia ciągłą dezintegrację. We wspomnianej książce - Tamara Pietkiewicz bazuje na tym cierpieniu, jest ono "siłą napędową" do retrospektywnej eksploracji osobistych doświadczeń z okresu stalinowskiego reżimu. W trakcie czytania "Życie, jak bucik bez pary", miałam nieodparte wrażenie , że pierwszoplanowe tu są psychologiczne mechanizmy funkcjonowania ludzi w sytuacjach ekstremalnych, niż to, co stanowiło podłoże przewlekłego stresu dla kilku pokoleń. Wraz z upływem czasu, jesteśmy zdolni do odtwarzania zdarzeń tych, którym towarzyszyły najsilniejsze emocje, ale nie zawsze już do oddania szerszego tła, które również ma ogromne znaczenie, lub dokonujemy wyboru świadomie w przeświadczeniu, że pewne rzeczy należą do powszechnie wiadomych/znanych. Autobiografie, nawet te nieco fabularyzowane, mają to do siebie, że pozbawione są tego, co autorzy skrzętnie skrywają przed światem - czyli swoich słabości, zachowań wstydliwych, itp. Osobiście wolę mieć poczucie, że twórca sytuuje siebie zewnętrznie i przygląda się temu, co opisuje "cudzymi oczami". Wtedy i ta kobieta, która w podejściu subiektywnym, jawi się jako piękna i nieskazitelnie czysta, będzie skażona "statystyczną normalnością". Pozdrawiam.
ninel-ninel
2012-02-22 22:51:51
Jedną z prawd dotychczas głoszonych przez Pana, było powiedzenie, że "nie ma twórczości bez samotności". Teraz włączona została teza o tym, że im twórca bardziej cierpi "na duszy", tym bardziej jest zdolny do dzieł na najwyższym poziomie. Coś z tego rzeczywiście daje się zaobserwować, kiedy poddamy analizie twórczość znaczących osób, według wyodrębnionych okresów w ich życiu. Ale nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, co byłoby po stronie ich osiągnięć, gdyby tego cierpienia nie doświadczali. Być może, że jeszcze mogliby się wznieść powyżej tej jakości. Zachęca Pan nas do tego, żeby nie oszczędzać twórców, "sypać sól na ich rany", a przez to będą bardziej produktywni. Skoro tak, to może rzeczywiście, "co nas nie zabije, to nas wzmocni" - jak to teraz coraz częściej słyszymy? Wobec tego, proszę przygotować się na to również i w przyszłych komentarzach. Zawsze może być ktoś, komu ta prośba przypadnie do gustu i rozpocznie to swoje eksperymentowanie. Na wszelki wypadek proponuję zakup "pancerza ochronnego".
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ostatnia aktualizacja: 09:06:17 23-02-2012

Twórczość nie może istnieć bez cierpienia?

Stereotyp, a może jednak prawda. - Dobitnie świadczy o tym choćby literatura rosyjska - mówi w swoim wideoblogu Bernard Nowak.

- Aleksander Sołżenicyn, Warłam Szałamow, Izaak Babel, Michaił Bułhakow, Andriej Płatonov czy Fiodor Dostojewski - wszystkich łączy jedno, bez cierpienia, które musieli znosić ich twórczość byłaby pewnie inna. Podobnie jak historia naszego rodaka Cypriana Kamila Norwida - dodaje Nowak. 

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (2)

Gloria
2012-02-23 11:01:56
Cierpienie jako wewnętrzna pobudka do tworzenia - nie jest to, jak sądzę, podejście jednoznaczne. Można bowiem rozpatrywać to w perspektywie "tu i teraz", na poziomie synchronizacji czasowej tworzenia i odczuwania cierpienia jako swoistej emocji, ale również i w innym ujęciu. Czym innym jednak jest korzystanie z cierpienia jako indywidualnego zasobu, który warunkuje nasze dalsze życie - determinuje je bądź w sensie pozytywnych konsekwencji lub oddziałuje jako nieodłączny czynnik, wprowadzający do życia ciągłą dezintegrację. We wspomnianej książce - Tamara Pietkiewicz bazuje na tym cierpieniu, jest ono "siłą napędową" do retrospektywnej eksploracji osobistych doświadczeń z okresu stalinowskiego reżimu. W trakcie czytania "Życie, jak bucik bez pary", miałam nieodparte wrażenie , że pierwszoplanowe tu są psychologiczne mechanizmy funkcjonowania ludzi w sytuacjach ekstremalnych, niż to, co stanowiło podłoże przewlekłego stresu dla kilku pokoleń. Wraz z upływem czasu, jesteśmy zdolni do odtwarzania zdarzeń tych, którym towarzyszyły najsilniejsze emocje, ale nie zawsze już do oddania szerszego tła, które również ma ogromne znaczenie, lub dokonujemy wyboru świadomie w przeświadczeniu, że pewne rzeczy należą do powszechnie wiadomych/znanych. Autobiografie, nawet te nieco fabularyzowane, mają to do siebie, że pozbawione są tego, co autorzy skrzętnie skrywają przed światem - czyli swoich słabości, zachowań wstydliwych, itp. Osobiście wolę mieć poczucie, że twórca sytuuje siebie zewnętrznie i przygląda się temu, co opisuje "cudzymi oczami". Wtedy i ta kobieta, która w podejściu subiektywnym, jawi się jako piękna i nieskazitelnie czysta, będzie skażona "statystyczną normalnością". Pozdrawiam.
ninel-ninel
2012-02-22 22:51:51
Jedną z prawd dotychczas głoszonych przez Pana, było powiedzenie, że "nie ma twórczości bez samotności". Teraz włączona została teza o tym, że im twórca bardziej cierpi "na duszy", tym bardziej jest zdolny do dzieł na najwyższym poziomie. Coś z tego rzeczywiście daje się zaobserwować, kiedy poddamy analizie twórczość znaczących osób, według wyodrębnionych okresów w ich życiu. Ale nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć, co byłoby po stronie ich osiągnięć, gdyby tego cierpienia nie doświadczali. Być może, że jeszcze mogliby się wznieść powyżej tej jakości. Zachęca Pan nas do tego, żeby nie oszczędzać twórców, "sypać sól na ich rany", a przez to będą bardziej produktywni. Skoro tak, to może rzeczywiście, "co nas nie zabije, to nas wzmocni" - jak to teraz coraz częściej słyszymy? Wobec tego, proszę przygotować się na to również i w przyszłych komentarzach. Zawsze może być ktoś, komu ta prośba przypadnie do gustu i rozpocznie to swoje eksperymentowanie. Na wszelki wypadek proponuję zakup "pancerza ochronnego".
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ITVL Alert!
Masz problem?
Zdarzyło się coś niezwykłego?
502 280 212 81 532 80 28 redakcja@itvl.pl
fb