Szukaj
WYDAWCA   502 280 212
DZIAŁ SPORTOWY   661 079 022
ostatnia aktualizacja: 19:31:37 04-11-2011

Potworny bałagan

Skąd w ludzkich głowach potworny bałagan? Kto najgłośniej krzyczy i dlaczego? Kogo należy zignorować? Co wolno księdzu a czego nie? Zapraszamy do oglądania nowego odcinka wideobloga Bernarda Nowaka.

Wideoblog Bernarda Nowaka. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (2)

Gloria
2011-11-06 10:58:05
Konflikt ról, konflikt misji - nie zazdroszczę tkwienia w takim stanie, a chyba w takiej sytuacji znalazł się Ks. Adam Boniecki, oczywiście na własne życzenie, jak powiedzieliby nieco złośliwi. Publicysta może być sobą i wyrażać swoje myśli - tak, jak to zrobił jeszcze niezbyt dawno ks. Sowa, za co potem przepraszał przedstawicieli pewnej opcji politycznej. W przypadku Ks. A. B. sprawa dotyczy jednak głoszonych poglądów, tych z kręgu odniesienia do wartości i symboli, a to już sprawa bardziej fundamentalna od sympatii politycznych. Po każdej z tych incydentalnych wypowiedzi, które przypomniał nam Pan Bernard, wiedziałam, że jak na przedstawiciela stanu duchownego, jest to zbyt śmiałe ale i również nie do końca wyartykułowane stanowisko. Brakowało jeszcze jakiegoś "dopowiedzenia". Trochę dziwiłam się pierwszym zdaniom każdorazowo wypowiedzianej myśli i żałowałam, że rozmówca jest tym odpowiadający wprost i ściśle na pytanie, a nie ma tendencji do "wodolejstwa", które w tym przypadku łagodziłoby "dobre obyczaje" i nie powodowałoby tego "rozdwojenia jaźni u odbiorców, widocznego braku pogodzenia między tym, co wypada "cywilowi", a czego nie powinien mówić przedstawiciel stanu duchownego. Z tych wypowiedzi Ks. A. B. dowiedzieliśmy się, że Nergal - to nie jest znowuż taki diabeł, jak niektóre osoby chcą go przedstawiać, czyli są jeszcze nawet gorsi i nie ma powodu robić mu reklamy. Ale czy nie jest tak w rzeczywistości? Jest - tylko źle, że mówi o tym ksiądz i nie ważne, którykolwiek to byłby, bo tak nie wypada. Z wypowiedzi Ks. A. B. nie wynikała jednak pochwała dla Nergala z tytułu jego zachowania, a jedynie zauważenie nadmiaru zainteresowania osobą, która na to nie zasługuje. Jeżeli popatrzymy na Ruch Palikota, to wywód był w kierunku tego, że pod wpływem egzotycznego krajobrazu, tej całej obyczajówki, można docenić bardziej to, co określamy wartościami uniwersalnymi i poprzez porównanie jednego z drugim - nabrać szacunku do tych drugich, związanych z pielęgnowaniem zachowań, które pomogły przetrwać społeczeństwu wiele chmurnych lat. Co do tego krzyża w Sejmie - to było nieco inaczej. Ks. A. B. na pytanie, czy krzyż powinien wisieć w Sejmie, odpowiedział, że oba zdania ( czyli "tak" i "nie" ) są prawdziwe. Gdyby rozwinął tę myśl, a nie było już Jemu to dane - program się w tym momencie się zakończył, wobec czego zostaliśmy wszyscy z tym niedosytem. Napisałam nieco więcej do Pana felietonu, ale to wcale nie oznacza, że akceptuję bez zastrzeżeń misję społeczną, jaką realizuje Ks. Adam Boniecki, nosząc właśnie "koloratkę", ponieważ osoby w wieku rozwojowym mogą na tej podstawie wyciągać błędne wnioski i tu podzielam Pana obawy i wątpliwości. Ale z drugiej strony, mam szacunek do Ks. A. B. za to, że niezależnie od sytuacji, stara się być sobą, jest wierny sobie, oczywiście kosztem takich ambiwalentnych reakcji w społeczeństwie i ku niezadowoleniu swoich zwierzchników. Ale jednocześnie wiem, jak trudno być wiernym swoim prywatnym poglądom w sytuacji zadaniowej, kiedy się występuje z "obciążeniem" roli, w realizacji której są określone obwarowania co do "poprawności zachowania i głoszonych myśli". Ten uciążliwy stan "dysonansu" zapewne nieraz ciążył i Ks. A. B. Ale jaki ma wybór, zdjąć koloratkę i przejść do cywila? A może przestać komunikować się z mediami? Byłoby trudno to zrobić dobrowolnie, po tylu latach społecznego komunikowania się. Dlatego Przełożeni Zakonu postarali się w tym pomóc swojemu Bratu, ale czy wytrzyma w tym stanie, kiedy nie może uprawiać tego, co było Jego istotnym zajęciem przez wiele lat? A może błędem było przeniesienie Ks. A. B. z Krakowa do Warszawy? Ale to już nie moja sprawa. Osobiście z przyjemnością będę słuchała Księdza Adama, choć zawsze będę z napięciem myślała, żeby tylko zbyt daleko nie poszedł ze swoim wywodem, bo przecież księdzu tego typu rozumowanie nie przystoi. Panie Bernardzie, proszę darować mi to, że zajęłam tak dużo miejsca na Pana blogu. Pozdrawiam i czekam na następną dawkę emocji.
ninel-ninel
2011-11-04 22:15:57
Nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że Pan przywoła kiedykolwiek nazwisko J.Urbana i spróbuje wskazać innym, tym razem Ks. Bonieckiemu, jako przykład do naśladowania, ze względu nawet na taką cechę, jaką jest profesjonalizm dziennikarski byłego rzecznika rządu W. Jaruzelskiego. Oczywiście rozumiem cały kontekst tej wypowiedzi, ale nie mogłam oprzeć się pokusie, żeby nie wskazać na paradoks sytuacyjny. Mam wyjątkową słabość do Ks. Bonieckiego, do Jego intelektu, światłości umysłu, itp.. Rzeczywiście w ostatnich wypowiedziach Ks. poszedł na skróty w swoim rozumowaniu, a ograniczenia czasowe i sposób prowadzenia rozmowy/wywiadu nie dawał szansy na rozwinięcie wypowiedzi, wyjaśnienia. Uchwycenie pierwszego zdania bez drugiego, trzeciego, - czyli tych objaśniających myśl zasadniczą, powoduje dużo niedomówień. Nie będę podważać decyzji Władz Zakonu, ale rozumiem tych, którzy po świecku "rozgrzeszają" Ks. Bonieckiego. Nie uważam, żeby zdanie/wypowiedź Prof. Senyszyn miało tu jakieś inne znaczenie ponad to, co spotyka się w innych komentarzach. Panie Bernardzie, po Pana wypowiedzi miałam wzrost ciśnienia, a to oznacza, że nie podzielam w całości zaprezentowanego przez Pana poglądu, ale to chyba jest prawidłowa reakcja. Wyczuwam, że specjalnie zastosował Pan taki sposób "retoryki", żeby obojętnie wokół tego nie przechodzić. Pozdrawiam.
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

fb