Niestety, nie jest to dobre rozwiązanie dla kibiców koszykówki na całym świecie. Najlepsza liga najprawdopodobniej nie rozegra sezonu 2011/2012. Oficjalnie to co dalej się stanie poznamy jutro. Teraz wiadomo, że najprawdopodobniej NBA przestanie istnieć. Będzie się to wiązało z przekazaniem lokautu w ręce prawników. Wtedy dopiero amerykański sąd zadecyduje, czy przerwa w grze jest legalna i kto miał rację. Takie procesy są jednak czasochłonne i uniemożliwiłyby rozegranie choćby części sezonu.
137 dni przerwy nie pozwoliło obu stronom na wypracowanie porozumienia a wszystko rozbija się o około 4 milardy dolarów przychodu związanego z koszykówką NBA. Ostatnia propozycja ligi brzmiała: podział zysków 50-50. Koszykarze dotychchczas mieli do podziału 57% więc na tą
propozycję nie przystali uznając ją za nieuczciwą. Przez usunięcie całego sezonu obie strony stracą więcej niż zyskałyby przechylając podział o kilka procent na swoją stronę. Jak mówią gracze, chodzi jednak o silniejszą pozycję przy negocjowaniu kolejnego zbiorowego układu pracy.
Zapytaliśmy Arkadiusza Czarneckiego, byłego już trenera Startu Lublin, co sądzi na ten temat.
Komentarze (0)