Szukaj
WYDAWCA   502 280 212
DZIAŁ SPORTOWY   661 079 022
ostatnia aktualizacja: 12:53:23 17-02-2012

Narty w Alpach, drogie samochody - nie są dla pisarzy?

- Ktoś kto wybiera spędzenie życia na pisaniu, a nie jest Czesławem Miłoszem, Tomaszem Mannem czy Nikołajem Gogolem, skazuje się na przegraną, bo nigdy nie uda mu się wypowiedzieć do końca. W ten sposób ześlizguje się w klęskę totalną, bo zamiast normalnego życia decyduje się na papierowy ersatz i sam sprawia że jego los będzie można uznać za chybiony - tak w swoim wideoblogu opowiada o pisarzach Bernard Nowak. To prowokacja, czy może jednak suchy osąd tego na co we współczesnych czasach narażony jest pisarz...

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (5)

ninel-ninel
2012-02-19 13:06:52
Kierowanie obraźliwych uwag pod adresem innych osób, nigdy nie jest dobrze widziane. A co z tego ma osoba, która obraża? Jak długo trwa u niej to zadowolenie z chwilowej redukcji emocji? Osad pozostaje jednak na dłużej!
Gloria
2012-02-19 12:53:52
NinaSempre Skąd u Ciebie tyle wrogości, nienawiści do innych osób????????? Skąd bierze się tyle nienawiści do drugiego człowieka? Obrażanie tego typu "epitetami" i na takim poziomie, może wynikać jedynie z jakiegoś niezrozumiałego poziomu emocji. Przyjęcie tego nicku, też nie jest bez znaczenia dla całości wypowiedzi. No cóż, pojęcie wolności słowo, póki co - jest ....., ale gdzieś granice też muszą być zachowane.
NinaSempre
2012-02-19 08:46:54
zgłoszono nadużycie
Najpierw trzeba mieć coś do powiedzenia a potem umieć to zrobić. Nie wystarczy kupić komputer i zrobić sobie wizytówkę. Bełkot niby-pisarza wylewa się tu z każdej niby-książki. Nigdy nie jest za późno ale to nie czasy wymuszają na pisarzach biedę, tylko ich brak talendu zasąpiony tupetem i narcyzem, Panie Nowak. Jeśli nie masz Pan nic to powiedzenia wydawaj Pan cudze woluminy bełkotu.
ninel-ninel
2012-02-17 11:58:31
Rzeczywiście, taka jest gorzka prawda o tworzeniu, której doświadcza niemal każdy twórca na etapie swojego życia. W tym wideoblogu zostało przemyconych wiele innych aspektów i więcej prawd, ale trzy nie uszły mojej uwadze i nad tym dłużej się zatrzymałam i zadumałam. Pierwsza dotyczy subiektywnego odbioru komunikatów i zachowań innych osób przez twórców. Nigdy nie będziemy mieli świadomości - co kogo może boleć, jeżeli nie mamy wcześniejszych kontaktów i doświadczeń w obcowaniu z ludźmi bardzo wrażliwymi. Ale to też nie wystarczy, potrzebna jest intuicja i ogólnie dobre rozpoznanie osoby, z którą wchodzimy w interakcje. Nikt przecież nie chce sprawiać innej osobie przykrości, dodatkowego bólu, no oczywiście poza sadystami, czy innymi dewiantami. Druga przemycona informacja dotyczy "Niebezpiecznych związków". Nie mam zamiaru wchodzić w fabułę książki, ale tytuł sam w sobie jest wymowny. Ale kiedy zestawimy to sypanie soli na rany - z tym dalszym "kodem" - to wnioski nasuwają się same. I dalej "Proszę nie przeszkadzać" - a to chyba każdy twórca ma już wypracowane i przepracowane, a jego najbliższe otoczenie doskonale wie, kiedy i na co, może bez przykrych konsekwencji sobie pozwolić. Ale "z oddalenia" nie jest rzeczą prostą wstrzelić się w dogodny dla twórcy moment, kiedy to nie zakłóci jego toku myślenia, nie przerwie jakiegoś wątku. A skoro tak, to chyba trzeba być bardziej wyrozumiałymi dla tych ludzi, którzy tworzą coś, co potem z przyjemnością lubimy podziwiać, oglądać, przeżywać, okazywać wobec tego swój zachwyt. Może warto również przenieść te pozytywne emocje i na samego twórcę, a nie tylko na jego dzieła? Wtedy może nie będą odczuwać tego bólu, porównywanego do posypywania rany solą? Ale czy łatwo to w sobie wypracować? Próbować zawsze warto. Empatia potrzebna każdemu, to współodczuwanie - twórcom potrzebne w stopniu spotęgowanym, tak sądzę, ale mogę również się mylić, szczególnie myślę o tzw. twórcach "nadętych", bez pokory do świata i ludzi, traktujących sztukę jako wartość samą w sobie, a nie w "służbie" innym ......
Gloria
2012-02-16 22:05:50
Jestem niemal pewna, że ani Cz. Miłosz, ani T. Mann czy N. Gogol nie wypowiedzieli się do końca. Niestety nie jesteśmy w stanie tej tezy zweryfikować. Sądzę, że każdy człowiek, który kończy swój żywot ziemski, a ma zachowaną świadomość, jeszcze ma coś do powiedzenia. Czy fakt tego, że nie wszystko jesteśmy w stanie wypowiedzieć do końca, jest naszą przegraną? Chyba nie, ale wszystko zależy od naszych celów/zamierzeń, ciągłego poszukiwania wraz z rozwojem, odkrywania prawd rządzących życiem. Przegrana jest wtedy, kiedy ludzie nie mają nic do powiedzenia i w takiej mentalnej próżni przebiega ich dalsze quasi życie. Papierowy ersatz zamiast normalnego życia - czy można to nazwać ześlizgnięciem w totalną klęskę - czy jest to świadomy wybór? A jeżeli wybór - to już nie klęska, tylko zwycięstwo rozumu nad ...... Pozdrawiam.
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ostatnia aktualizacja: 12:53:23 17-02-2012

Narty w Alpach, drogie samochody - nie są dla pisarzy?

- Ktoś kto wybiera spędzenie życia na pisaniu, a nie jest Czesławem Miłoszem, Tomaszem Mannem czy Nikołajem Gogolem, skazuje się na przegraną, bo nigdy nie uda mu się wypowiedzieć do końca. W ten sposób ześlizguje się w klęskę totalną, bo zamiast normalnego życia decyduje się na papierowy ersatz i sam sprawia że jego los będzie można uznać za chybiony - tak w swoim wideoblogu opowiada o pisarzach Bernard Nowak. To prowokacja, czy może jednak suchy osąd tego na co we współczesnych czasach narażony jest pisarz...

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (5)

ninel-ninel
2012-02-19 13:06:52
Kierowanie obraźliwych uwag pod adresem innych osób, nigdy nie jest dobrze widziane. A co z tego ma osoba, która obraża? Jak długo trwa u niej to zadowolenie z chwilowej redukcji emocji? Osad pozostaje jednak na dłużej!
Gloria
2012-02-19 12:53:52
NinaSempre Skąd u Ciebie tyle wrogości, nienawiści do innych osób????????? Skąd bierze się tyle nienawiści do drugiego człowieka? Obrażanie tego typu "epitetami" i na takim poziomie, może wynikać jedynie z jakiegoś niezrozumiałego poziomu emocji. Przyjęcie tego nicku, też nie jest bez znaczenia dla całości wypowiedzi. No cóż, pojęcie wolności słowo, póki co - jest ....., ale gdzieś granice też muszą być zachowane.
NinaSempre
2012-02-19 08:46:54
zgłoszono nadużycie
Najpierw trzeba mieć coś do powiedzenia a potem umieć to zrobić. Nie wystarczy kupić komputer i zrobić sobie wizytówkę. Bełkot niby-pisarza wylewa się tu z każdej niby-książki. Nigdy nie jest za późno ale to nie czasy wymuszają na pisarzach biedę, tylko ich brak talendu zasąpiony tupetem i narcyzem, Panie Nowak. Jeśli nie masz Pan nic to powiedzenia wydawaj Pan cudze woluminy bełkotu.
ninel-ninel
2012-02-17 11:58:31
Rzeczywiście, taka jest gorzka prawda o tworzeniu, której doświadcza niemal każdy twórca na etapie swojego życia. W tym wideoblogu zostało przemyconych wiele innych aspektów i więcej prawd, ale trzy nie uszły mojej uwadze i nad tym dłużej się zatrzymałam i zadumałam. Pierwsza dotyczy subiektywnego odbioru komunikatów i zachowań innych osób przez twórców. Nigdy nie będziemy mieli świadomości - co kogo może boleć, jeżeli nie mamy wcześniejszych kontaktów i doświadczeń w obcowaniu z ludźmi bardzo wrażliwymi. Ale to też nie wystarczy, potrzebna jest intuicja i ogólnie dobre rozpoznanie osoby, z którą wchodzimy w interakcje. Nikt przecież nie chce sprawiać innej osobie przykrości, dodatkowego bólu, no oczywiście poza sadystami, czy innymi dewiantami. Druga przemycona informacja dotyczy "Niebezpiecznych związków". Nie mam zamiaru wchodzić w fabułę książki, ale tytuł sam w sobie jest wymowny. Ale kiedy zestawimy to sypanie soli na rany - z tym dalszym "kodem" - to wnioski nasuwają się same. I dalej "Proszę nie przeszkadzać" - a to chyba każdy twórca ma już wypracowane i przepracowane, a jego najbliższe otoczenie doskonale wie, kiedy i na co, może bez przykrych konsekwencji sobie pozwolić. Ale "z oddalenia" nie jest rzeczą prostą wstrzelić się w dogodny dla twórcy moment, kiedy to nie zakłóci jego toku myślenia, nie przerwie jakiegoś wątku. A skoro tak, to chyba trzeba być bardziej wyrozumiałymi dla tych ludzi, którzy tworzą coś, co potem z przyjemnością lubimy podziwiać, oglądać, przeżywać, okazywać wobec tego swój zachwyt. Może warto również przenieść te pozytywne emocje i na samego twórcę, a nie tylko na jego dzieła? Wtedy może nie będą odczuwać tego bólu, porównywanego do posypywania rany solą? Ale czy łatwo to w sobie wypracować? Próbować zawsze warto. Empatia potrzebna każdemu, to współodczuwanie - twórcom potrzebne w stopniu spotęgowanym, tak sądzę, ale mogę również się mylić, szczególnie myślę o tzw. twórcach "nadętych", bez pokory do świata i ludzi, traktujących sztukę jako wartość samą w sobie, a nie w "służbie" innym ......
Gloria
2012-02-16 22:05:50
Jestem niemal pewna, że ani Cz. Miłosz, ani T. Mann czy N. Gogol nie wypowiedzieli się do końca. Niestety nie jesteśmy w stanie tej tezy zweryfikować. Sądzę, że każdy człowiek, który kończy swój żywot ziemski, a ma zachowaną świadomość, jeszcze ma coś do powiedzenia. Czy fakt tego, że nie wszystko jesteśmy w stanie wypowiedzieć do końca, jest naszą przegraną? Chyba nie, ale wszystko zależy od naszych celów/zamierzeń, ciągłego poszukiwania wraz z rozwojem, odkrywania prawd rządzących życiem. Przegrana jest wtedy, kiedy ludzie nie mają nic do powiedzenia i w takiej mentalnej próżni przebiega ich dalsze quasi życie. Papierowy ersatz zamiast normalnego życia - czy można to nazwać ześlizgnięciem w totalną klęskę - czy jest to świadomy wybór? A jeżeli wybór - to już nie klęska, tylko zwycięstwo rozumu nad ...... Pozdrawiam.
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ostatnia aktualizacja: 12:53:23 17-02-2012

Narty w Alpach, drogie samochody - nie są dla pisarzy?

- Ktoś kto wybiera spędzenie życia na pisaniu, a nie jest Czesławem Miłoszem, Tomaszem Mannem czy Nikołajem Gogolem, skazuje się na przegraną, bo nigdy nie uda mu się wypowiedzieć do końca. W ten sposób ześlizguje się w klęskę totalną, bo zamiast normalnego życia decyduje się na papierowy ersatz i sam sprawia że jego los będzie można uznać za chybiony - tak w swoim wideoblogu opowiada o pisarzach Bernard Nowak. To prowokacja, czy może jednak suchy osąd tego na co we współczesnych czasach narażony jest pisarz...

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (5)

ninel-ninel
2012-02-19 13:06:52
Kierowanie obraźliwych uwag pod adresem innych osób, nigdy nie jest dobrze widziane. A co z tego ma osoba, która obraża? Jak długo trwa u niej to zadowolenie z chwilowej redukcji emocji? Osad pozostaje jednak na dłużej!
Gloria
2012-02-19 12:53:52
NinaSempre Skąd u Ciebie tyle wrogości, nienawiści do innych osób????????? Skąd bierze się tyle nienawiści do drugiego człowieka? Obrażanie tego typu "epitetami" i na takim poziomie, może wynikać jedynie z jakiegoś niezrozumiałego poziomu emocji. Przyjęcie tego nicku, też nie jest bez znaczenia dla całości wypowiedzi. No cóż, pojęcie wolności słowo, póki co - jest ....., ale gdzieś granice też muszą być zachowane.
NinaSempre
2012-02-19 08:46:54
zgłoszono nadużycie
Najpierw trzeba mieć coś do powiedzenia a potem umieć to zrobić. Nie wystarczy kupić komputer i zrobić sobie wizytówkę. Bełkot niby-pisarza wylewa się tu z każdej niby-książki. Nigdy nie jest za późno ale to nie czasy wymuszają na pisarzach biedę, tylko ich brak talendu zasąpiony tupetem i narcyzem, Panie Nowak. Jeśli nie masz Pan nic to powiedzenia wydawaj Pan cudze woluminy bełkotu.
ninel-ninel
2012-02-17 11:58:31
Rzeczywiście, taka jest gorzka prawda o tworzeniu, której doświadcza niemal każdy twórca na etapie swojego życia. W tym wideoblogu zostało przemyconych wiele innych aspektów i więcej prawd, ale trzy nie uszły mojej uwadze i nad tym dłużej się zatrzymałam i zadumałam. Pierwsza dotyczy subiektywnego odbioru komunikatów i zachowań innych osób przez twórców. Nigdy nie będziemy mieli świadomości - co kogo może boleć, jeżeli nie mamy wcześniejszych kontaktów i doświadczeń w obcowaniu z ludźmi bardzo wrażliwymi. Ale to też nie wystarczy, potrzebna jest intuicja i ogólnie dobre rozpoznanie osoby, z którą wchodzimy w interakcje. Nikt przecież nie chce sprawiać innej osobie przykrości, dodatkowego bólu, no oczywiście poza sadystami, czy innymi dewiantami. Druga przemycona informacja dotyczy "Niebezpiecznych związków". Nie mam zamiaru wchodzić w fabułę książki, ale tytuł sam w sobie jest wymowny. Ale kiedy zestawimy to sypanie soli na rany - z tym dalszym "kodem" - to wnioski nasuwają się same. I dalej "Proszę nie przeszkadzać" - a to chyba każdy twórca ma już wypracowane i przepracowane, a jego najbliższe otoczenie doskonale wie, kiedy i na co, może bez przykrych konsekwencji sobie pozwolić. Ale "z oddalenia" nie jest rzeczą prostą wstrzelić się w dogodny dla twórcy moment, kiedy to nie zakłóci jego toku myślenia, nie przerwie jakiegoś wątku. A skoro tak, to chyba trzeba być bardziej wyrozumiałymi dla tych ludzi, którzy tworzą coś, co potem z przyjemnością lubimy podziwiać, oglądać, przeżywać, okazywać wobec tego swój zachwyt. Może warto również przenieść te pozytywne emocje i na samego twórcę, a nie tylko na jego dzieła? Wtedy może nie będą odczuwać tego bólu, porównywanego do posypywania rany solą? Ale czy łatwo to w sobie wypracować? Próbować zawsze warto. Empatia potrzebna każdemu, to współodczuwanie - twórcom potrzebne w stopniu spotęgowanym, tak sądzę, ale mogę również się mylić, szczególnie myślę o tzw. twórcach "nadętych", bez pokory do świata i ludzi, traktujących sztukę jako wartość samą w sobie, a nie w "służbie" innym ......
Gloria
2012-02-16 22:05:50
Jestem niemal pewna, że ani Cz. Miłosz, ani T. Mann czy N. Gogol nie wypowiedzieli się do końca. Niestety nie jesteśmy w stanie tej tezy zweryfikować. Sądzę, że każdy człowiek, który kończy swój żywot ziemski, a ma zachowaną świadomość, jeszcze ma coś do powiedzenia. Czy fakt tego, że nie wszystko jesteśmy w stanie wypowiedzieć do końca, jest naszą przegraną? Chyba nie, ale wszystko zależy od naszych celów/zamierzeń, ciągłego poszukiwania wraz z rozwojem, odkrywania prawd rządzących życiem. Przegrana jest wtedy, kiedy ludzie nie mają nic do powiedzenia i w takiej mentalnej próżni przebiega ich dalsze quasi życie. Papierowy ersatz zamiast normalnego życia - czy można to nazwać ześlizgnięciem w totalną klęskę - czy jest to świadomy wybór? A jeżeli wybór - to już nie klęska, tylko zwycięstwo rozumu nad ...... Pozdrawiam.
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ostatnia aktualizacja: 12:53:23 17-02-2012

Narty w Alpach, drogie samochody - nie są dla pisarzy?

- Ktoś kto wybiera spędzenie życia na pisaniu, a nie jest Czesławem Miłoszem, Tomaszem Mannem czy Nikołajem Gogolem, skazuje się na przegraną, bo nigdy nie uda mu się wypowiedzieć do końca. W ten sposób ześlizguje się w klęskę totalną, bo zamiast normalnego życia decyduje się na papierowy ersatz i sam sprawia że jego los będzie można uznać za chybiony - tak w swoim wideoblogu opowiada o pisarzach Bernard Nowak. To prowokacja, czy może jednak suchy osąd tego na co we współczesnych czasach narażony jest pisarz...

. wideoblog, Bernard Nowak

Posiadasz konto użytkownika na ITVL.pl - komentuj tutaj.

Komentarze   (5)

ninel-ninel
2012-02-19 13:06:52
Kierowanie obraźliwych uwag pod adresem innych osób, nigdy nie jest dobrze widziane. A co z tego ma osoba, która obraża? Jak długo trwa u niej to zadowolenie z chwilowej redukcji emocji? Osad pozostaje jednak na dłużej!
Gloria
2012-02-19 12:53:52
NinaSempre Skąd u Ciebie tyle wrogości, nienawiści do innych osób????????? Skąd bierze się tyle nienawiści do drugiego człowieka? Obrażanie tego typu "epitetami" i na takim poziomie, może wynikać jedynie z jakiegoś niezrozumiałego poziomu emocji. Przyjęcie tego nicku, też nie jest bez znaczenia dla całości wypowiedzi. No cóż, pojęcie wolności słowo, póki co - jest ....., ale gdzieś granice też muszą być zachowane.
NinaSempre
2012-02-19 08:46:54
zgłoszono nadużycie
Najpierw trzeba mieć coś do powiedzenia a potem umieć to zrobić. Nie wystarczy kupić komputer i zrobić sobie wizytówkę. Bełkot niby-pisarza wylewa się tu z każdej niby-książki. Nigdy nie jest za późno ale to nie czasy wymuszają na pisarzach biedę, tylko ich brak talendu zasąpiony tupetem i narcyzem, Panie Nowak. Jeśli nie masz Pan nic to powiedzenia wydawaj Pan cudze woluminy bełkotu.
ninel-ninel
2012-02-17 11:58:31
Rzeczywiście, taka jest gorzka prawda o tworzeniu, której doświadcza niemal każdy twórca na etapie swojego życia. W tym wideoblogu zostało przemyconych wiele innych aspektów i więcej prawd, ale trzy nie uszły mojej uwadze i nad tym dłużej się zatrzymałam i zadumałam. Pierwsza dotyczy subiektywnego odbioru komunikatów i zachowań innych osób przez twórców. Nigdy nie będziemy mieli świadomości - co kogo może boleć, jeżeli nie mamy wcześniejszych kontaktów i doświadczeń w obcowaniu z ludźmi bardzo wrażliwymi. Ale to też nie wystarczy, potrzebna jest intuicja i ogólnie dobre rozpoznanie osoby, z którą wchodzimy w interakcje. Nikt przecież nie chce sprawiać innej osobie przykrości, dodatkowego bólu, no oczywiście poza sadystami, czy innymi dewiantami. Druga przemycona informacja dotyczy "Niebezpiecznych związków". Nie mam zamiaru wchodzić w fabułę książki, ale tytuł sam w sobie jest wymowny. Ale kiedy zestawimy to sypanie soli na rany - z tym dalszym "kodem" - to wnioski nasuwają się same. I dalej "Proszę nie przeszkadzać" - a to chyba każdy twórca ma już wypracowane i przepracowane, a jego najbliższe otoczenie doskonale wie, kiedy i na co, może bez przykrych konsekwencji sobie pozwolić. Ale "z oddalenia" nie jest rzeczą prostą wstrzelić się w dogodny dla twórcy moment, kiedy to nie zakłóci jego toku myślenia, nie przerwie jakiegoś wątku. A skoro tak, to chyba trzeba być bardziej wyrozumiałymi dla tych ludzi, którzy tworzą coś, co potem z przyjemnością lubimy podziwiać, oglądać, przeżywać, okazywać wobec tego swój zachwyt. Może warto również przenieść te pozytywne emocje i na samego twórcę, a nie tylko na jego dzieła? Wtedy może nie będą odczuwać tego bólu, porównywanego do posypywania rany solą? Ale czy łatwo to w sobie wypracować? Próbować zawsze warto. Empatia potrzebna każdemu, to współodczuwanie - twórcom potrzebne w stopniu spotęgowanym, tak sądzę, ale mogę również się mylić, szczególnie myślę o tzw. twórcach "nadętych", bez pokory do świata i ludzi, traktujących sztukę jako wartość samą w sobie, a nie w "służbie" innym ......
Gloria
2012-02-16 22:05:50
Jestem niemal pewna, że ani Cz. Miłosz, ani T. Mann czy N. Gogol nie wypowiedzieli się do końca. Niestety nie jesteśmy w stanie tej tezy zweryfikować. Sądzę, że każdy człowiek, który kończy swój żywot ziemski, a ma zachowaną świadomość, jeszcze ma coś do powiedzenia. Czy fakt tego, że nie wszystko jesteśmy w stanie wypowiedzieć do końca, jest naszą przegraną? Chyba nie, ale wszystko zależy od naszych celów/zamierzeń, ciągłego poszukiwania wraz z rozwojem, odkrywania prawd rządzących życiem. Przegrana jest wtedy, kiedy ludzie nie mają nic do powiedzenia i w takiej mentalnej próżni przebiega ich dalsze quasi życie. Papierowy ersatz zamiast normalnego życia - czy można to nazwać ześlizgnięciem w totalną klęskę - czy jest to świadomy wybór? A jeżeli wybór - to już nie klęska, tylko zwycięstwo rozumu nad ...... Pozdrawiam.
 

Posiadasz profil na Facebooku - komentuj tutaj.

ITVL Alert!
Masz problem?
Zdarzyło się coś niezwykłego?
502 280 212 81 532 80 28 redakcja@itvl.pl
fb